09.02.2012

Ptaki ciernistych krzewów Colleen McCullough

Pewna legenda opowiada o ptaku, który śpiewa jedynie raz w życiu, piękniej niż jakiekolwiek stworzenie na Ziemi. Z chwilą, gdy opuści rodzinne gniazdo, zaczyna szukać ciernistego drzewa i nie spocznie, dopóki go nie znajdzie. A wtedy, wyśpiewując pośród okrutnych gałęzi, nadziewa się na najdłuższy, najostrzejszy cierń. Konając wznosi się ponad swój ból, żeby prześcignąć w radosnym trelu słowika i skowronka. Jedną, najświetniejszą pieśnią, za cenę życia. Cały świat zamiera, aby go wysłuchać, uśmiecha się nawet Bóg w Niebie. Bo to, co najlepsze, trzeba odkupić ogromnym cierpieniem... Przynajmniej tak głosi legenda.

Są pewne historie miłosne o których nigdy się nie zapomina. Ptaki ciernistych krzewów pamiętam z wczesnego dzieciństwa. Od razu zakochałam się w ojcu Ralphie de Bricassart. To uczucie nie zmieniło się gdy jako podlotek po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę. Dziś moje uczucia są takie same.

Nowa Zelandia, 1915 rok. Poznajmy rodzinę Clearych. Paddy i Fiona są na pozór idealną rodziną. Choć nie są bogaci, są szczęśliwi. Państwo Cleary mają czterech synów: Dane'a, Boba, Franka i Jacka oraz córkę Meggie. Z racji braku pracy w rodzinie Paddy'ego sytuacja finansowa wygląda coraz gorzej. Gdy nie widać już nadziei, z Australii nadchodzi list od siostry Paddy'ego, Mary Carson. Chce ona, aby rodzina przeprowadziła się do jej posiadłości aby pomagać przy prowadzeniu farmy, a w przyszłości ją odziedziczyć.

Na miejscu przybyłych wita ksiądz Ralph de Bricassart. Wszyscy zakochują się w Droghedzie, a Ralph w Meggie. Tak właśnie zaczyna się bestseller wszech czasów. Czas mija, Meggie dorasta i z dnia na dzień coraz bardziej zakochuje się w księdzu nie wiedząc nawet że to czyni. Wszystko mogłoby trwać wieczność, jedna ktoś mąci spokój farmy. Marry umiera zostawiając dziwny testament, dzięki któremu ksiądz ma okazję piąć się po szczeblach kariery kościelnej. Zła na niego Meggie wychodzi za mąż, rodzi dziecko, potem drugie... czas płynie...jak skończy się ta historia?

Trudno pisać mi o samej treści książki, bo w ten sposób zniszczę osobom, które nie czytały całą przyjemność. A zniszczyć można dużo, bo każde zdarzenie, na pierwszy rzut oka nawet tak błahe jak kłótnia ojca z synem mają wielkie znaczenie dla całej historii. Na uwagę zasługują jednak postacie z książki:

Mary Carson- stara, zgorzkniała kobieta, która usiłuje sprowadzić księdza na złą drogę, bawi się nim... i moim zdaniem wygrywa. Mimo, że pozornie jej kolejne działania nie mają wielkiego sensu, zmienia diametralnie życie wielu osób. To dzięki niej/ przez nią ksiądz zacznie swą karierę kosztem rodziny Clearych.

Meggie- nieśmiała dziewczynka kochająca księdza jak ojca wyrasta na piękną kobietę, która kocha księdza jak mężczyznę. Kocha go tak mocno, że postanawia ukraść go, choć częściowo Bogu. I udaje jej się to. Ale to, co ukradliśmy, musimy oddać. Meggie ponosi najdotkliwszą z kar. W między czasie, na złość księdzu wychodzi za mąż. Czy to małżeństwo będzie szczęśliwe?

Ralph-młody ksiądz, który przez swoją butność zostaje zesłany na przysłowiowe zadupie. Lecz i na zadupiu czekają na niego pokusy. Zarówno fizyczne jak i psychiczne. Osoba, która powinna być synonimem ubóstwa, pobożności i skromności kocha pieniądze, "męskie" przyjemności i... albo przede wszystkim władzę. Nie potrafi się im oprzeć. Walkę przegrywa z kretesem.

Kiedyś wydawało mi się, że Ptaki ciernistych krzewów to przede wszystkim historia miłosna. Dziś wydaje mi się satyrą na życie. Pokazaniem naszych miłostek i słabości. Pokazaniem, jaka kara czeka nas za nasze grzechy. Taka "Zbrodnia i kara" w nierosyjskiej wersji. Nie mówię już nawet o zachowaniu Ralpha jako księdza ;)

Wracając do samej książki... uwielbiam ją. Colleen McCullough pisze świetnie i wciąga czytelnika w swój świat już od pierwszej strony. Tym razem "okładka" nie kłamie. Ptaki ciernistych krzewów to bestseller wszech czasów.
Warto, warto, warto przeczytać. Naprawdę.

10/10
Ptaki ciernistych krzewów, Colleen McCullough, Świat Książki, 2012

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

6 komentarzy:

  1. To jest piękna ksiażka!! czytałam ją pierwszy raz jakieś 8 lat temu i mam ochotę wrócić, pewnie przez Ciebie to uczynię!! Podobala mi się niezwykle ta historia tragicznej miłości

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja siostra uwielbiała ten film, może ja zacznę od książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiek mnie tam powalają inne rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cholera, jak już postanowiłam ostatnio ją wziąć z biblioteki, to okazało się, że akurat jest wypożyczona. Cudownie, jak zwykle zresztą, gdy potrzebuję W KOŃCU zabrać się za coś, co porwało miliony, to nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  5. z klasyką zawsze miałam nie po drodze, ale kiedy trzeba się będzie przełamać i po Ptaki ciernistych krzewów sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wysoka ocena, skoro tak to z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie coś więcej niż "dopisuję do listy". Chciałabym poznać Twoje zdanie.
Zanim skomentujesz zapoznaj się proszę z ZASADAMI panującymi na blogu