Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.Źle ze mną, zapomniałam o Top10 :/ Czas to nadrobić :) temat będzie, niestety, bardzo łatwy, ponieważ przeróżni(e) autorzy/wydawnictwa co chwilę starają się nam wcisnąć g*wno zapakowane w piękne opakowanie z cudnym opisem.
Dziś przyszła pora na... Dziesięć największych rozczarowań literackich!
Mrożące krew w żyłach kryminały. Faktycznie mrożą, ale dlatego, że nie można znieść myśli o tym, że ktoś ten chłam wydał. Nie chodzi mi tylko o 1974, ale o chociażby Czekaj na odpowiedź które miało być mistrzostwem świata, a od wrzucenia książki do śmieci mało brakowało (uratowało ją tylko to, że musiałam ją zrecenzować, więc i przeczytać)
Za każdym razem gdy widzę na sklepowej półce jakiś horror, kryminał itd boję się, że będzie to kolejne dno.
Książki pisane przez bohaterów seriali. Tzw dno dna, metr mułu. Rozumiem, że kanały, które puszczają cudowne seriale usiłują odcinać kupony od "sławy", ale to już przesada. Pewnych rzeczy nie powinno się drukować. Dzięki serialom mamy Kaktusy w sercu, Historie mamusi, wujka, babci, kotków, piesków, sąsiadów itd głównych bohaterów seriali, książki kucharskie z potrawami które gotowała bohaterka. Głowa boli. Toż to powinno być zakazane jak książka Hitlera.
Wydania lektur z opracowaniem. Istna plaga. Praktycznie nie da się kupić książki bez opracowania. To również powinno być zabronione. Koszmar. W głowie mi się to nie mieści i nie mam pojęcia jak to wszystko opisać bez ******. Czekam na dzień, w którym kupię w kiosku program tv i poradnik domowy z opracowaniem na marginesach oraz obszernymi opisami głównych bohaterów.
Kolejne bez obrazków sugerujących (każdy będzie wiedział o co chodzi). Wydawnictwa zajmujące się promowaniem książek i autorów, którzy swoją karierę pisarską powinni zakończyć na wypracowaniach w liceum. Po wyrzuceniu w błoto odpowiedniej kwoty pisarzyna taki, jak ze mnie mongolska baletnica chełpi się swoją sławą podpisując książki przed dyskontem i ma problem z każdym, kto powie, co o nim myśli. Pozostawiam do przemyślenia.
Nie wiem czy rozczarowanie literackie, ale podepnę to. Lektury w szkołach. "Za moich czasów...." trzeba było czytać. A teraz? Omawianie lektur pod klucz maturalny, brak umiejętności czytania ze zrozumieniem nowelki, "fragmenty" książek, które oderwane od całości gówno dają. Dzięki temu niedługo 90% społeczeństwa będzie twierdzić, że chłopi mają 15 stron, a Noce i dnie kończą się na ślubie głównych bohaterów.
Książki na podstawie filmów, filmy i książki wydawane/puszczane jednocześnie. Koszmar. Jak tak dalej pójdzie to filmweb'a powinni powiększyć o książki związane z filmami. Nie widzę sensu, no ale... w końcu ktoś to czyta. Dla mnie to rozczarowanie, ale rozumiem, kasę trzeba ciągnąć skąd się da, bo nigdy nie wiadomo kiedy się skończy dobrobyt
Książki sław "szołbizu". Wszystkich bez wyjątku (zdjęcie przykładowe, sexy mamusia to chyba nie jest najgorsza książka biorąc pod uwagę wszystkie gwiazdki skrobiące swoje przemyślenia). Po co im to? Ja rozumiem, że taki Bono czy Pacino mogą książki napisać i wydać i nawet chętnie bym je przeczytała. Ale porady dla młodej mamy, uwalnianie się z toksycznego związku, nauka ćwiczenia na siłowni, wspomnienia z ostatniego wywiadu... to nie na moje czytelnicze nerwy.

Wszelkiego rodzaju głupie poradniki. Przepis na sukces? Napiszmy stek bzdur, zróbmy w tv śniadaniowej cykl spotkań z "psychologami" o problemach współczesnego świata, wmówmy biednym kobietom, że są głupie, nie wiedzą jak wychować dziecko, jak znaleźć pracę, jak się ubrać, jak się rozebrać, jak jeść, jak rozmawiać z facetem, jak usiąść przy stole, jak kochać, jak się rozwodzić, jak rodzić, jak pisać testament i jak umierać, napiszmy tonę poradników o każdym z tych tematów i cieszmy się. Nie wiem tylko kto gorszy: ci co piszą, czy ci co kupują i stosują się do porad zawartych w książkach.
*nie licząc książki "Złote żniwa" okładki przykładowych książek
*zdjęcia empik (jak większość okładek na blogu)
